Lut 26

Bazylika Świętego Krzyża5. marca 2010 roku (piątek) o godzinie 18.00

w Bazylice Świętego Krzyża w Warszawie przy Krakowskim Przedmieściu 3
odprawiona zostanie

ROCZNICOWA MSZA ŚWIĘTA ŻAŁOBNA

w 70. bolesną rocznicę wydania, przez KC WKP(b) ZSRR, wyroku śmierci na 21.857 polskich jeńców wojennych zamordowanych na jego podstawie w 1940 roku

w KATYNIU, CHARKOWIE I TWERZE – MIEDNOJE

Lut 18

Każdy, komu droga jest pamięć o Rotmistrzu i Bohaterach zmagań z totalitaryzmem, i to nie tylko w skali jednej miejscowości, ale całego kontynentu, może poprzez drobny gest mieć swój udział w Sprawie. Podpisz petycję i poprzyj akcję społeczną „Przypomnijmy o Rotmistrzu”.

http://www.petycje.pl/4376

Prawdopodobnie najodważniejszy z ludzi ruchu oporu podczas II wojny światowej.  Niestety postać rotmistrza Witolda Pileckiego (1901-1948) ciągle jeszcze nie znalazła godnego miejsca w historii Polski.

W stalinowskiej Polsce sąd skazał Pileckiego na śmierć. Pamięć o  człowieku, którego całe życie podporządkowane było jednemu celowi, walce o niepodległą Polskę, po dziś dzień nie znajduje należytego miejsca.

W podręcznikach szkolnych postać Pileckiego traktowana jest marginalnie. O bohaterskim rotmistrzu można przeczytać jedynie kilka gładkich zdań, z których niewiele wynika. Dziwna niemoc w kwestii poruszania tematów związanych z najnowszą historią Polski trwa od lat. Jest to tym bardziej zaskakujące, że życiorys Witolda Pileckiego to gotowy scenariusz na film sensacyjny w najlepszym tego słowa znaczeniu. Warto więc, przypomnieć najważniejsze fakty z jego życia.

Czytaj dalszą część wpisu »

Lut 17

We wtorek, 9 lutego 2010 r. o godz. 12.00 w siedzibie poznańskiego oddziału Instytutu Pamięci Narodowej przy ul. Rolnej 45a, w sali wykładowej im. Stefana Roweckiego „Grota” odbyło się spotkanie Klubu Historycznego im. gen. Stefana Roweckiego „Grota” w Poznaniu. Spotkanie poprowadził dyrektor poznańskiego oddziału IPN – dr Rafał Reczek.

Czytaj dalszą część wpisu »

Lut 10

Przedstawienie oparte na wspomnieniach wywiezionych oraz filmowe relacje Sybiraków – w ten sposób białostocki oddział Instytutu Pamięci Narodowej upamiętnił 70. rocznicę pierwszej masowej deportacji Polaków na Syberię.

Spektakl poświęcony pamięci wywiezionych przygotowali uczniowie z augustowskiego gimnazjum imienia Sybiraków. W przedstawieniu wykorzystano oryginalne, listowne wspomnienia deportowanych i piosenki, które układali będąc na zesłaniu.

Historycy z białostockiego oddziału IPN zaprezentowali fragment paradokumentalnego filmu zrealizowanego w ramach ogólnopolskiego projektu „Notacje – relacje świadków historii”. To przede wszystkim zarejestrowane na taśmie filmowej wspomnienia zesłańców i ich rodzin.

Główne uroczystości będą skromne – Sybiracy, kombatanci i przedstawiciele władz złożą kwiaty na placu przed Pomnikiem Katyńskim oraz przed Grobem Nieznanego Sybiraka w Białymstoku.

Zdaniem historyków, w wyniku czterech masowych deportacji na Syberię wywieziono od 350 tysięcy do pół miliona osób.

Posłuchaj: 70. rocznica pierwszej masowej wywózki na Sybir – relacja Ryszarda Minko

(źródło Radio Białystok)

Lut 9

Zamieszczam informację od Pana Jarosława Tuszyńskiego, który zeskanował 84 fotografie swojego wujka z czasów służby w 2 Korpusie Polskim we Włoszech i Anglii w latach 1945-47. Wrzucił te zdjęcia na Wiki Commons Photographs_by_Benon_Tuszynski. Pan Jarek apeluje o pomoc w uzupełnieniu opisów zdjęć.

Część z tych zdjęć znajduje się na włoskiej stronie poświęconej owym zdjęciom http://www.carusa.it/ALBUM_EVENTI/3/index.htm

Lut 8

Jestem po lekturze artykułu państwa Elbanowskich, … i nie mogę oprzeć się wrażeniu, że także władze miasta Łomży początkową edukację najmłodszych dzieci traktują w kategoriach czysto finansowych, starając się „nie stracić”, a może nawet wyjść na plus z całego zamieszania związanego z reformą edukacji… W końcu 3 lutego 2010 obwieszczono światu, że w Łomży wszystkie sześciolatki do szkół. Tak jak osoba patrona powinna wpływać na wychowanków danej szkoły, tak i organ zarządzający nie może uciekać od „misyjnego” spojrzenia na edukację… W końcu szkoła to nie zakład produkcyjny…

Przytaczam tekst „Uwolnić zerówki od sześciolatków” opublikowany w dzisiejszym wydaniu Rzeczpospolitej:

Trudno oprzeć się wrażeniu, że najdalej w trzecim etapie reformy edukacji samorządy zabiorą się nie tylko do likwidacji zerówek w przedszkolach, ale także w szkołach – piszą publicyści

Co może zrobić władza, jeśli powszechny sprzeciw wobec wprowadzanych zarządzeń naraża ją na śmieszność? Najprostszym sposobem jest wycofanie się z głupich przepisów. Drugie rozwiązanie opisuje, testowana w Polsce przez wiele lat, zasada demokracji ludowej: „każdy musi dobrowolnie”. Ta złota myśl została odkurzona na potrzeby wprowadzenia reformy edukacji, dla której poparcie społeczne jest nikłe.

Wolny wybór, w trzyletnim okresie przejściowym, przyznała rodzicom przyjęta przed rokiem ustawa o reformie. Zapowiedź przymusu pojawiła się, gdy samorządy, przy milczącej aprobacie Ministerstwa Edukacji, zaczęły likwidować zerówki w przedszkolach i przenosić je do szkół. Samo zawężenie pola wyboru: szkoła czy szkoła, nie przekonało jednak rodziców. We wrześniu zdecydowana większość uznała, że zerówka, choćby i szkolna, jest lepsza od pierwszej klasy. Od stycznia ruszył więc pełną parą kolejny etap reformy.

Czytaj dalszą część wpisu »

Lut 7

Przedstawiam list od Pana Ireneusza Domurata, Wiźnianina, uczestnika walk pod Monte Cassino, obecnie na stałe mieszkającego w USA. Z Panem Ireneuszem połączono się telefonicznie podczas otwarcia wystawy fotograficznej w dniu 18 maja 2009r. Poruszający list !!!

Moja ukochana Wizno ! Moi drodzy rodacy Wiźnianie! Dobry Bóg wiedział co czyni dając mi tak długie życie – mam 94 lata – wiedział , że dzięki Wam będą mi ofiarowane najbardziej wzruszające chwile. Kiedy pan Darek Szymanowski zadzwonił do mnie , abym powiedział kilka słów do zebranych na otwarciu wystawy „ Bo wolność krzyżami się mierzy” , a poświęconej żołnierzom z Wizny walczącym po Monte Cassino, głos jak kula utknął mi w gardle, a łzy wzruszenia i łomot steranego serca mówiły wszystko, co w tej chwili czułem. Jestem wdzięczny za to, że w Wiźnie, w Polsce są ludzie dla których historia to nie tylko czcze słowo, że pamięta się o tych, którzy na wszystkich frontach walczyli o wolność . Wizna to moje rodzinne gniazdo, z którego zawierucha wojenna wyrzuciła mnie na tragiczny szlak bitewny. Wizna to miejsce mego dzieciństwa, to ukochani rodzice, dwanaścioro rodzeństwa, to kromka chleba z rąk matki , to spokojny sen. W czasie snu na polach bitewnych śnił mi się dom na ulicy Bożejewskiej, niebieskie oczy mamy, koledzy, sąsiedzi, budziłem się w świście kul i serce płakało z tęsknoty . I teraz śnią mi się brukowane ulice Wizny, ganek przy domu, niebieskie wody Narwi, gdzie uczyłem się pływać, Góra Zamkowa i chłodne wnętrze kościoła, gdzie razem z mamą i rodzeństwem śpiewałem „Kiedy ranne wstają zorze”. Te stare wierzby przy domach, kot Maciuś i spojrzenie ojca, które wystarczało za klapsa. Daliście mi Kochani Wiźnianie przeżyć chwile, które zapamiętane będą także przez moje dzieci, żonę , bo oni razem ze mną chłonęli tą obecność Wizny w naszym domu, to nic, że to tylko telefon, dla mnie był to podmuch wiatru z ulic Wizny, to był zapach drzew i odgłos Waszych serc, a kiedy usłyszałem „Czerwone maki pod Monte Cassino” śpiewane przez szkolny chór w naszym domu rozległ się płacz, płacz radości i wzruszenia. DZIĘKUJĘ ! Dziękuję Stowarzyszeniu Wizna 1939, dziękuję panu Darkowi Szymanowskiemu, że przywraca do życia pożółkłe, okrwawione karty historii, że pamięta o starych wiarusach.

DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM – Ireneusz Domurat. USA

List opublikowano na www.wizna1939.eu 25.05.2009

Lut 5

Profesor Wojciech Narębski, urodzony w 1925 roku we Włocławku jest ostatnim żyjącym w Polsce żołnierzem „misiowej” 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii 2. Korpusu Polskiego. Po wojnie wrócił do kraju w 1947 roku. Ukończył studia chemiczne w Toruniu, następnie doktoryzował się i habilitował w zakresie geochemii w Krakowie. Pracował w Muzeum Ziemi. Obecnie nadal bardzo aktywnie działa w ruchach kombatanckich na terenie Polski i Włoch. Jest członkiem Polskiej Akademii Umiejętności.
Był nieocenionym źródłem wiedzy przy powstawaniu książki „Dziadek i niedźwiadek”, dzięki czemu zyskała ona szczególną wartość historyczną – opartą na autentycznych wspomnieniach.

Profesor Narębski opatrzył wstępem książeczkę Łukasza Wierzbickiego „Dziadek i niedżwiadek”:
Drodzy młodzi Czytelnicy, jestem ostatnim żyjącym w Polsce żołnierzem 22. Kompanii Zaopatrywania Artylerii, która podczas II wojny światowej opiekowała się niedźwiedziem Wojtkiem, bohaterem tej książki. Od tego czasu minęło już ponad 60 lat, ale w marzeniach sennych widzę często wszystko to, co przeżyłem w tamtych chwilach i to tak wyraźnie, jakby to było wczoraj.
Imię świętego Wojciecha, pierwszego patrona Polski, jest w naszym kraju dosyć pospolite. Dlatego często zdarzało mi się spotykać ludzi noszących to samo imię co ja. Gdy jednak po aresztowaniu w Wilnie w 1941 roku, a miałem wtedy zaledwie 16 lat, i spędzeniu w sowieckim więzieniu sześciu miesięcy, zostałem zwolniony i wstąpiłem w szeregi Wojska Polskiego, spotkała mnie przygoda niezwykła.

Czytaj dalszą część wpisu »

Lut 3

Gdzie Rzym, gdzie Krym… Gdzie Syberia? – gdzie Persja? – daleko, bardzo daleko – ale polscy żołnierze, choć o jedno żołnierskie pokolenie poźniej tam też byli) („za wasza i nasza…”). Jak Mojżesz z Egiptu, domu niewoli, wywiódł Żydów, tak Anders z domu niewoli, Rosji, wywiódł Polaków. Tylko ze Anders wiódł ich dużo, dużo szybciej.

W górach północnej Persji, w drodze do Palestyny, polscy żołnierze 22. Kompanii Transportowej, znaleźli malusieńkiego niedźwiadka, sierotę po zabitej matce. Zastrzelił ją jakiś chłop perski, może nawet w chwili, kiedy karmiła dziecko. Żołnierz potrafi zabić nieprzyjaciela, zwłaszcza tego, co jego chce zabić (takie wzajemne zabijanie się, nazywają wojną). Potrafi jednak wzruszyć się i zaopiekować wynędzniałym maleństwem, zwłaszcza że niedawno sam cierpiał głód i nędzę w Związku Sowieckim. Zakrzątali się więc żołnierze, znalazła się butelka. Znalazło się jakieś mleko, pewno w proszku lub skondensowane i ciepła woda – przez szmatkę zamiast smoczka napoili zwierzątko. Wyssał całą butelkę.
Z pełnym brzuszkiem przytulił się do żołnierza, który go karmił, jak do mamy i zasnął. Żołnierzem tym był kapral Piotr Prendysz. Niedźwiadek okazał się chłopcem. Piotr nazwał go Wojtkiem i tak zostało. Ale czy władze wojskowe pozwolą Piotrowi na trzymanie maleńkiego wprawdzie, ale bądź co bądź niedźwiedzia? Władze pozwoliły. Najpierw pan sierżant, potem sam dowódca, major. Wojtek każdemu z nich dał się pogłaskać i do każdego się przytulił. Pan major z miejsca rozkazał sierżantowi wpisać Wojtka na listę żołnierzy kompanii. Wojtek został polskim żołnierzem na angielskim żołdzie, z angielskim „wiktem i opierunkiem”.

Czytaj dalszą część wpisu »

Lut 2

To historia niedźwiedzia  Wojtka z 22. Kompanii gen. W. Andersa.  Przemierzył szlak bojowy od Iranu przez Palestynę do Włoch.  Miś zasłynął szczególnie w bitwie pod Monte Casino.

Posłuchaj reportażu z Radia Kraków na temat misia Wojtka z armii Andersa

Niedźwiedzia Wojtka wspomina ostatni żyjący w Polsce, żołnierz z tej samej kompanii, Wojtek – profesor Narębski z Krakowa.