Kwi 13

13 kwietnia 1943 roku radio berlińskie poinformowało o odkryciu na uroczysku Kozie Góry w pobliżu Katynia zbiorowych grobów polskich oficerów, zamordowanych w 1940 roku przez Sowietów.

Informacja była wstrząsająca – władze RP prowadziły bowiem poszukiwania zaginionych w Związku Sowieckim oficerów już od 1941 roku. Rozpoczęto wówczas, na mocy paktu Sikorski-Majski, tworzenie Armii Polskiej w ZSRS. Z całego terytorium Związku Sowieckiego napływali chętni do tworzonej przez gen. Władysława Andersa armii. Szybko okazało się, że wśród nich brakuje kadry oficerskiej, która we wrześniu 1939 r. trafiła do sowieckiej niewoli. Prośby o wyjaśnienie losu oficerów, kierowane do władz sowieckich, były bezskuteczne. Wciąż jednak liczono, że zaginieni żyją…

Komunikat niemiecki nie został przyjęty bezkrytycznie. Polacy obawiali się, że to kolejna niemiecka akcja propagandowa. Dlatego rząd gen. Władysława Sikorskiego zwrócił się o zbadanie sprawy przez niezawisły Międzynarodowy Czerwony Krzyż. Sowieci odpowiedzieli zerwaniem stosunków z polskim rządem w Londynie. Alianci, Amerykanie i Brytyjczycy zachowali w sprawie katyńskiej daleko idącą powściągliwość, zbyt zależało im na współpracy ze Stalinem.

Prawda o zbrodni katyńskiej w rządzonej przez komunistów Polsce była ukrywana i w życiu oficjalnym fałszowana. Wszelkie przejawy walki z kłamstwem, czczenie ofiar – były tępione. Sowieci przyznali się oficjalnie do zamordowania polskich oficerów dopiero w 1990 roku. Ujawniono też wówczas kolejne miejsca kaźni – Charków i Kalinin (Twer). Do dziś nie są wyjaśnione wszystkie okoliczności tej zbrodni i to, co działo się wokół niej przez kolejne lata. Polska wciąż czeka na całość dokumentów z nią związanych.

źródło: IPN

Zostaw komentarz

Uwaga: Komentarze są moderowane, przez co Twój komentarz może nie wyświetlać się od razu. Nie ma potrzeby kilkukrotnego wysyłania komentarz.