Lis 2

W komentarzu pod wpisem o śmierci Pana Ireneusza Domurata kilka pięknych , ciepłych słów wpisała Pani Krystyna, pozwalam sobie umieścić je w oddzielnym artykule…

Smutną wiadomością zaczął nam się ten słoneczny, jesienny wtorek 25 października 2011 r. Dziś nad ranem odszedł na wieczną wartę najstarszy brat mamy , a mój ukochany Wujek – Ireneusz Domurat. Przeżył 96 lat . Życie nie oszczędzało go , ale do końca był najbardziej życzliwym i pełnym poczucia humoru człowiekiem . Nigdy nie docierało do mnie , że Tego , wiecznie młodego duchem chłopca z Wizny może zabraknąć. Poprzez szkołę podoficerską do do 3. Batalionu Pancernego w Warszawie, przez walkę wrześniową i rozbrojenie pod Łuckiem przez Rosjan 17 września. Wraz z innymi żołnierzami wywieziono go do Kijowa, a potem do kopalni rudy żelaza w Krzywymrogu.Uratowany od śmierci trafił nad rzeką Uchtę do budowy linii kolejowej. Po podpisaniu układu rządu polskiego i Rosji Wujek dotarł do obozu pod Moskwą. Stamtąd rozpoczęła się jego żołnierska wędrówka przez Teheran aż do Włoch . Walki pod Monte Cassino i o Bolonię . Odznaczony najwyższymi orderami za bohaterstwo w tym Krzyżem Walecznym . Po zakończeniu wojny pracował w Anglii w P.K.P.R. pomagając innym Polakom . Wraz z poznaną W Anglii żoną Bolesławą wyemigrował do USA . Działał w Stowarzyszeniu Polaków , zawsze skory do pomocy . Odszedł , a dla wszystkich , którym był bardzo bliski , powstała ogromna luka. Już nie będzie żartował przez telefon w swojej pięknej polszczyźnie . Nie będzie dopytywał się co nowego w Łomży i jego ukochanej Wiźnie . Nie będzie żądał codziennych emailowych raportów . Odmeldował się cichutko nad ranem i po raz pierwszy nie dotrzymał słowa – Na moje 100-lecie masz się zjawić z pękiem czerwonych maków ! Maki nadal będą zakwitać w moim ogrodzie i przypominać tego najwspanialszego człowieka o duszy młodego wojaka.

Krystyna B.

Zostaw komentarz

Uwaga: Komentarze są moderowane, przez co Twój komentarz może nie wyświetlać się od razu. Nie ma potrzeby kilkukrotnego wysyłania komentarz.